wtorek, 1 listopada 2016

Narodziny... w wodach Mondego

Wschód czy Zachód? - oto jest pytanie...


Erasmus, moim skromnym zdaniem to jeden z najciekawszych pomysłów Unii Europejskiej. Na początku niewiele na ten temat wiedziałem. Jeden z moich wykładowców, kiedy dowiedział się o moim zamiarze skomentował krótko, "...a jedziesz na Orgasmus". Niestety później, ku zmartwieniu mojego kolegi ze studiów, który później wyruszył wraz ze mną, okazało się, że to niekoniecznie pokrywa się z rzeczywistością, a nauki jest całkiem sporo ;-).
Zapadła decyzja, JADĘ ! Wszak przyszły zawód dziennikarza jest wymagający i wymaga zbierania ciągle nowych doświadczeń. Trochę papierkowej roboty, wybór uczelni i przedmiotów, które będą pokrywały się, z tymi, które mamy w Polsce, ale przede wszystkim wybór miejsca na mapie Europy.
Do wyboru mieliśmy trzy państwa Niemcy, Turcję i Portugalię. Niemcy odpadły na samym początku, choćby tyko z powodu tego, że kilka razy już je odwiedziłem. Turcja, jest niezwykle pięknym i ciekawym krajem, lecz ostanie wydarzenia pokazały, że niekoniecznie bezpiecznym. Chociaż czołgi na ulicach potrafią być wdzięcznym tematem fotografii, która jest moją pasją ;-). Mieliśmy jechać we wrześniu na semestr zimowy, więc wybór ciepłej i oblanej falami oceanu Portugalii był zupełnie naturalny i oczywisty. Myśl o dobrym i niedrogim winie oraz pomarańczach zrywanych prosto z drzewa tylko przypieczętowała ten wybór. 
Po pierwszym, czekał nas kolejny wybór. Mogliśmy wybrać tylko jedną spośród trzech portugalskich uczelni. Po odrzuceniu niezwykle kuszącej Lizbony, wybór padł na niezwykłe miasto Coimbra, Położoną pomiędzy Lizboną a Porto. Jedno z najstarszych miast uniwersyteckich świata, położone pośród wielu malowniczych wzgórz nad rzeką Mondego...

                                        


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz