Tym razem odwiedziłem niewielkie miasteczko Leira położone na północ od Lizbony. Choć dzisiaj straciło ono na swej pozycji, to kiedyś było najważniejszym punktem obronnym pomiędzy Coimbrą a Lizboną. Na wysokim wzgórzu postawiono okazały zamek, będący kiedyś najpotężniejszą twierdzą mauretańską. Jego zalety docenił również Alfons I Zdobywca zdobywszy go w 1135 roku. Dzisiaj można wyobrażać sobie tylko czasy jego świetności.
Podziwiając z kamiennych murów okolicę na całe miasteczko, zastanawiałem się czy dobrze żyło się tu jego mieszkańcom. Chyba musiało tak być, skoro służył on, jako najważniejsza rezydencja królewska dynastii Avis prze blisko 200 lat. Jedna z tutejszych legend głosi, że pod zamkiem ukryto wielki skarb, a inna że znajduje się tam uśpiony wulkan odpowiedzialny za podgrzewanie ciepłej wody źródlanej. Jedno jest pewne dzisiaj, turyści, zapewne tak jak dawniej mieszkańcy zamku podziwiają widok na całą okolicę z wielkiego zamkowego balkonu.
Leira w przeszłości nie była słynna tylko ze znaczenia w obronności kraju. To tutaj właśnie znajdowała się pierwsza w Portugalii maszyna drukarska, którą uruchomił w 1492 roku żyd Samuel d'Ortas drukując Stary Testament wraz z Targumem .
W Leirze znajduje się jeszcze jedno miejsce, którego każdy szanujący się student dziennikarstwa, grafiki czy fotografii opuścić nie może. To Muzeum Ruchomych Obrazków, które posiada całkiem niezłą kolekcję sprzętu wprawiającego obrazy w ruch od bardzo dawna, po ten najnowocześniejszy.
Trzeba również dodać, że Leira to świetne miejsce wypadowe, do wycieczek po okolicy. Blisko jest Fatima, docelowe miejsce pielgrzymek z całego świata czy jaskinie Mira de Aire, najdłuższe i ponoć najpiękniejsze w całej Portugalii, ale o tym to już kiedy indziej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz