Nie odbierając niczego innym jaskiniom, które widziałem, portugalska Mira de Aire należy do jednej z najpiękniejszych. Ciekawe, że jest również największą i najpóźniej odkrytą jaskinią w Portugalii. Odkryta w całości dopiero w 1974 roku, dopiero po 30 latach badań i przygotowań została udostępniona turystom.
Ciągnącą się przez 11 km. jaskinię, znacznie lepiej zwiedzać w małym gronie wtedy można wczuć się w klimat i chłonąć tajemniczy, kamienny, podziemny świat pełen stalaktytów, stalagmitów i wszelkiego rodzaju innych wytworów podziemnej natury. Choć patrząc na niektóre jej wyczyny, można by uwierzyć, że są wytworem jakiejś innej pozaziemskiej cywilizacji lub zaginionej rasy Atlantów,
Pełna tajemniczych przejść, korytarzy i galerii, "podziemna forteca". Z jeziorkami podświetlonymi światłem, które pozwoliło naszym oczom odkryć ich urok w całości. Aż prosi się o cichutką muzykę Andreasa Vollenweidera lub Jean Michel Jarre'a w tle. Chciałoby się schować przed czujnym okiem przewodnika i zostać tu na znacznie dłużej, tym bardziej, że w jaskini jest 17 stopni Celsjusza. O dziwo, dość wysoka temperatura, jak na tak głęboką jaskinię.
Ponad sześćset metrów skał nad głową, wydaje się wcale nie przytłaczać,jakby bliskość Fatimy nadawała jej jakiś uduchowiony charakter. Lub też powietrze w nazwie (Aire), spowodowało jej nienaturalną i niezamierzoną lekkość.
Technologia na dobre zadomowiła się w tej podziemnej bazie tajemniczego nastroju. O ile światło tylko podkreśla piękno jaskini Mira de Aire, o tyle "wodne gejzery" pod koniec jej zwiedzania są jak dla mnie nieco przesadzone. No cóż, dzieciom na pewno się podoba, co najmniej tak samo, jak rodzicom winda, która 600 m, pokonuje w jedną chwilę. Bardzo szybko i boleśnie przywracając rzeczywistość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz